Jak wygląda sesja?

Jak wygląda sesja? Najpierw umawiamy się na jakiś dzień, pilnujemy ładnej pogody, gdy w grę wchodzi plener. Plener to zdecydowanie najlepsza zabawa i największa swoboda dla dziecka a także najciekawsze efekty fotograficzne. Gdy już wybierzemy dzień musicie pamiętać, aby dzień wcześniej dziecko spokojnie się wyspało i wypoczęło, żeby miało dobry humor i ochotę na zabawę. O sobie też nie zapominajcie.

W dzień sesji przyjeżdżam do Was około godziny 14.00 (lub wcześniej, jeżeli dzień jest krótki). Najpierw dajemy sobie czas na poznanie się wzajemnie. Nie zdziwcie się jeżeli stwierdzę, żebyśmy mówili do siebie po imieniu. Tak jest wygodniej i dużo lepiej będzie nam później współpracować. Tak, tak. Wy też będziecie zaangażowani w powstawanie zdjęć Waszego dziecka. W końcu to Wasz skarb.

Gdy już trochę się poznamy, co trwa zazwyczaj około godziny, przystępujemy powoli do działania. Najpierw grzebiemy po ubraniach w poszukiwaniu ciekawych rzeczy do zdjęć. Mnóstwo interesujących skarbów przywiozę ze sobą. Księżniczkowe sukienki, ubrania dla małych japonek, trochę kowbojskich kapeluszy i różnorodnych przebrań. Nic więcej nie zdradzę, niech to będzie niespodzianka dla maluchów. Dziecko zazwyczaj samo wybiera sobie ubrania i jego gust często współgra z gustem rodziców. Tak czy siak dla nas też zostawia wybór, więc i my możemy wybrać szkrabowi coś ciekawego do ubrania na sesję. Oczywiście nie ograniczamy się pod względem ilości. Zachowujemy tylko odrobinę rozsądku. Po dokonaniu trudnego wyboru pakujemy manatki i wybieramy się w plener.

Miejsca plenerowe możecie zaproponować sami. Ja też się wcześniej przygotuję odpowiednio, więc na pewno znajdziemy kilka ciekawych widoczków. Na pewno musi być dużo naturalnej przestrzeni i dużo trawy, na której będzie można sobie usiąść. Im mniej ludzi tym lepiej, bo uwielbiają w kadr wchodzić, chociaż czasami mają zabawne miny jak widzą biegnącą po łące Królewnę Śnieżkę. W czasie tych szalonych zabaw, spacerków, szukania kwiatków, rzucania listkami robimy zdjęcia. Ot tak, spontanicznie. Jak nam wystarczy weny i dziecku się spodoba możemy odegrać jakąś bajkę, wymyślamy historyjki i bawimy się dalej, najlepiej aż do zachodu słońca. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zabrać ze sobą kilka ubrań na zmianę. Ba, jest to nawet wskazane, żeby było ciekawiej. Tutaj jesteście mi najbardziej potrzebni. Ktoś przecież musi pomagać, czasami potrzymać blendę a innym razem pilnować, aby mój plecak nie został gdzieś w trawie (oj zdarza mi się to nagminnie). Właśnie dlatego chcę byśmy mówili do siebie po imieniu, abym mógł szybko przekazać kiedy możecie mi pomóc a kiedy możecie zająć się sobą 🙂

Po plenerowej zabawie wracamy do domu, trochę odsapnąć. Rozstawiamy studio (wystarczy kilka metrów kwadratowych przestrzeni) i zaczynamy zabawę z resztą przebieranek i pomysłów. Tutaj wyobraźni praktycznie nic nie ogranicza. Dziecko może być motylkiem, aniołkiem, piratem, kowbojem, księżniczką i kim tylko sobie wymarzy. Może fruwać w powietrzu, fikać koziołki, dmuchać bańki i robić wszystko to co sprawia mu frajdę. Tylko nie pomagajcie mi za bardzo, w razie czego poproszę.

Zdjęcia kończymy, gdy przyjdzie odpowiednia pora. Każde dziecko ma swój rytm dnia, idzie spać o określonej godzinie, męczy się po jakimś czasie. Nie warto przesadzać, aby dziecko na przyszłość nie zniechęciło się do takich sesji. Z doświadczenia jednak wiem, że większość z małych modeli i modelek zadziwia swoich rodziców wytrzymałością i standardowa godzina, o której chodzą spać zdecydowanie nie ma tutaj nic do rzeczy.

W razie czego – nie bójcie się pytać, odpowiem na każde pytanie.